Strona główna » Program TV » NIECH ŻYJE ŚMIERĆ! HISZPAŃSKIE KINO GROZY
NIECH ŻYJE ŚMIERĆ! HISZPAŃSKIE KINO GROZY
reżyseria:
Opis
Dlaczego najlepsze horrory w Europie powstają dziś w Hiszpanii? Odpowiedzi na to pytanie szuka francuski dokumentalista Yves Montmayeur w filmie "Niech żyje śmierć! Hiszpańskie kino grozy".
Guillermo del Toro, Alejandro Amenabar, Jaume Balaguero, Alex de la Iglesia, Mateo Gil - to tylko początek długiej listy nazwisk utalentowanych filmowców, którzy zajmują się kinem grozy na Półwyspie Iberyjskim. Jeżeli dodać do tego listę zrealizowanych przez hiszpańskich twórców międzynarodowych hitów, jak "Sierociniec", "[rec]", "Inni", "Labirynt fauna" czy "Kręgosłup diabła", to okaże się, że w XXI wieku Hiszpania stała się królestwem horroru.
YVES MONTMAYEUR, autor dokumentu, rozmawia o nowym kinie hiszpańskim z jego najwybitniejszymi twórcami, bogato ilustruje swój dokument fragmentami ich filmów i bada korzenie zjawiska. Przedstawia całe pokolenie urodzonych w latach 60. i 70. reżyserów, którzy sami są fanami gatunku, kochają go, rozumieją i uwierzyli, że kino grozy i filmy fantastyczne mogą być nie tylko produktami rozrywkowymi, lecz również dziełami sztuki najwyższej jakości. Ta wiara odróżnia ich od starszej generacji hiszpańskich reżyserów, którzy postrzegali horror jako gatunek drugorzędny.
Katalizatorem fenomenu są dwa świetne hiszpańskie festiwale poświęcone horrorom i filmom fantastycznym: San Sebastian Horror & Fantasy Film Festival oraz Sitges Film Festival. To tam narodziło się i okrzepło środowisko zafascynowanych kinem grozy młodych twórców. Jego nieformalnym przywódcą stał się pochodzący z Meksyku i pracujący w Hollywood Guillermo del Toro. Jego przypadek pokazuje, że fenomen hiszpańskiego horroru wykracza poza granice Półwyspu Iberyjskiego; hiszpańscy twórcy, tacy jak Alejandro Amenabar dostrzegani są w Hollywood, amerykańscy producenci chcą z kolei kręcić filmy w Hiszpanii. Rozmówcy Montmayeura zwracają uwagę, że w Hiszpanii kinu grozy sprzyja zakorzeniona w tamtejszej kulturze fascynacja śmiercią, połączona z zamiłowaniem do czarnego humoru. Twórcy mogą liczyć na miejscową publiczność - wyprodukowany przez Guillermo del Toro i wyreżyserowany przez Juana Antonio Bayona "Sierociniec" w samej Hiszpanii obejrzały 4 miliony widzów. Decydujące okazały się jednak międzynarodowe sukcesy Guillermo del Toro i Alejandro Amenabara. Dzięki takim filmom, jak "Kręgosłup diabła" czy "Otwórz oczy" producenci w Hiszpanii uwierzyli, że proponowana przez tych twórców mieszanka fantastyki, horroru i baśni może znaleźć uznanie widzów. Uwierzyli także, że kręcąc filmy grozy nie trzeba rezygnować z ambicji artystycznych. Hiszpańskie horrory wyróżniają bowiem oryginalne scenariusze, niezwykła dbałość o estetykę i wyobraźnia, która zbliża te obrazy do wymiaru klasycznych baśni. Siła hiszpańskich filmów tkwi w tym, że nie tylko opowiadają zajmujące, mrożące krew w żyłach historie, lecz odwołują się do najgłębszych lęków, wyobrażeń, archetypów i mitów, które są żywe pod każdą szerokością geograficzną.
Katalizatorem fenomenu są dwa świetne hiszpańskie festiwale poświęcone horrorom i filmom fantastycznym: San Sebastian Horror & Fantasy Film Festival oraz Sitges Film Festival. To tam narodziło się i okrzepło środowisko zafascynowanych kinem grozy młodych twórców. Jego nieformalnym przywódcą stał się pochodzący z Meksyku i pracujący w Hollywood Guillermo del Toro. Jego przypadek pokazuje, że fenomen hiszpańskiego horroru wykracza poza granice Półwyspu Iberyjskiego; hiszpańscy twórcy, tacy jak Alejandro Amenabar dostrzegani są w Hollywood, amerykańscy producenci chcą z kolei kręcić filmy w Hiszpanii. Rozmówcy Montmayeura zwracają uwagę, że w Hiszpanii kinu grozy sprzyja zakorzeniona w tamtejszej kulturze fascynacja śmiercią, połączona z zamiłowaniem do czarnego humoru. Twórcy mogą liczyć na miejscową publiczność - wyprodukowany przez Guillermo del Toro i wyreżyserowany przez Juana Antonio Bayona "Sierociniec" w samej Hiszpanii obejrzały 4 miliony widzów. Decydujące okazały się jednak międzynarodowe sukcesy Guillermo del Toro i Alejandro Amenabara. Dzięki takim filmom, jak "Kręgosłup diabła" czy "Otwórz oczy" producenci w Hiszpanii uwierzyli, że proponowana przez tych twórców mieszanka fantastyki, horroru i baśni może znaleźć uznanie widzów. Uwierzyli także, że kręcąc filmy grozy nie trzeba rezygnować z ambicji artystycznych. Hiszpańskie horrory wyróżniają bowiem oryginalne scenariusze, niezwykła dbałość o estetykę i wyobraźnia, która zbliża te obrazy do wymiaru klasycznych baśni. Siła hiszpańskich filmów tkwi w tym, że nie tylko opowiadają zajmujące, mrożące krew w żyłach historie, lecz odwołują się do najgłębszych lęków, wyobrażeń, archetypów i mitów, które są żywe pod każdą szerokością geograficzną.
Poprzednie
Następne

